O nas

O nas

Mam 22 lata i mieszkam w okolicach Krakowa. Od zawsze lubiłam czytać książki, więc w szkole najbardziej mnie cieszył język polski. Czasem miałam lepszych nauczycieli a czasem gorszych ale na szczęście nie stłamsili mnie na tyle, żebym nie poszła w tym kierunku dalej. Po technikum miałam rok przerwy, żeby iść na studia. Nie licząc drobnych zawirowań właśnie przeszłam szczęśliwie pierwszy rok. Uczę się o archiwistyce i zarządzaniu dokumentacją.

Co tutaj robię?

Nie zastanawiałam się, więc długo czy pisać tego bloga. Zwierzęta były przy mnie zawsze. Jak nie pies mojej mamy to koty, które dokarmialiśmy. Poza tym miałam okazję dużo razy jechać w miejsca, gdzie mogłam pomagać przy innych bardziej hodowlanych zwierzętach. Na każde święta przy okazji organizowanych zbiórek staram się pomagać. Czynnie brać w tym udział i dostarczać do schronisk koce, karmy i wszystko co się przyda tym biednym zwierzętom.

Kiedy na zewnątrz widziałam ślimaka, który nie jest bezpieczny czy potrzebuję mojej pomocy od razu się tym zajmowałam. Zanosiłam go w trawę lub brałam do domu i dokarmiałam, czekając na lepszy dzień aż znowu będę mogła go oddać naturze. Na pomysł wzięcia do nas kanarków wpadła moja mama. Mam już kilka zwierząt i to w mieszkaniu, więc z początku nie byłam zachwycona tym pomysłem. Ale wyszło tak jak wiecie czyli posiadam dzisiaj również dwa kanarki 😀 .

Jak zorganizować im dom?

Pierwszym i najdroższym naszym zakupem dla nich była klatka. Kiedy już wiedziałam konkretnie, kiedy Jarosław i Iwona przybędą do nas, poszłam do sklepu zoologicznego w moim miasteczku. Wzięłam im tam wszystko inne co w klatce im będzie potrzebne czyli piasek, kolby, pożywienie podstawowe, nakładki na żerdki, gniazdo i basen. Jakież było moje zdziwienie, kiedy za to wszystko nie zapłaciłam dużo więcej niż 30zł. Dlatego przekonuję, że te ptaszki naprawdę nie stwarzają większego problemu jeżeli mamy tylko czas raz na kilka dni aby im posprzątać i dać jeść. Poza tym codziennie zainteresować się czy mają wodę w dobrym stanie i nimi samymi. Nie musimy z nimi aż tak często chodzić do weterynarza jak z innymi zwierzętami bo nie będziemy ich przecież szczepić albo sterylizować. Jedynym naszym zmartwieniem zostaję, żeby nie zachorowały.