Homo Bimbrownikus
Dodane przez : malin1616
Jakiś czas temu, było to stosunkowo niedawno, wiele osób zarzucało mi ograniczone gusta. Cóż, prawdą jest, że na pewien czas moje związki z szeroko pojętą sztuką zawęziły się głównie do The Beatles, Pink Floyd i Terry'ego Pratchetta. W ramach powrotnego poszerzania horyzontów sięgnąłem więc między innymi po jednego z najpopularniejszych, polskich pisarzy fantasy, chyba ostatniego z tych najgłośniejszych, z którym jeszcze nie miałem styczności - Andrzeja Pilipiuka. Usłyszałem wiele pochlebnych opinii na temat serii książek jego autorstwa, w których główną rolę gra Jakub Wędrowycz. Mniej więcej w ten sposób do rąk mych własnych trafił zbiór opowiadań pt. "Homo bimbrownikus".

Tyle tytułem wstępu.

Przede wszystkim trzeba pogratulować autorowi pomysłu. O ile zdążyłem się zorientować, motyw polskiej wsi jest u niego dość popularny, jednak rzadko zdarza się, aby banalny i sztampowy temat przedstawić w sposób oryginalny, humorystyczny i nawet nie aż tak karykaturalny i przerysowany, jak mogłoby się zdawać. Pojawiające się postacie również zaskakują swoją nietypowością - choćby sam tytułowy Jakub Wędrowycz - staruch, pijak, a zarazem swego rodzaju mag (?) o bogatej wiedzy. Widać, że Pilipiuk posiada bujną wyobraźnię i nie boi się wprowadzać swoich anormalnych pomysłów w życie.

Niestety, w moim odczuciu na tym kończą się niepodważalne i stuprocentowe zalety tej książki.

"Homo bimbrownikus" to szósta część z cyklu o Wędrowyczu. Wiem, że jej autor jest bardzo płodny, a książki wydaje regularnie. Nie wiem natomiast, czy każda kolejna część danej serii jest gorsza od poprzedniej, ale zakładam, że w tym przypadku tak jest, bo skądś ten zachwyt Wędrowyczem musi wynikać, a na pewno nie wynika z opowiadań, z którymi się zapoznałem. Czytając książkę ma się wrażenie, że koncept jest już wyeksploatowany niemalże do granic możliwości. Nie mówię, że brakuje w niej oryginalnych pomysłów na przebieg akcji, ale mimo tego, że wiele z nich jest zaskakujących, to tak naprawdę wcale nie zaskakują. Z każdą kolejną stroną, mając już jako takie pojęcie o tym, czego się spodziewać, spodziewałem się niespodziewanego. W żadnej chwili akcja mnie nie porwała na tyle, żebym ubolewał czy cieszył się z jej zwrotu, być może dlatego, że wiedziałem, że on nastąpi.

Zresztą i sama akcja pozostawia wiele do życzenia. O ile kilka pierwszych, krótkich opowiadań jest dość pomysłowych, to główne i tytułowe, "Homo bimbrownikus", w pewnym momencie zaczyna nudzić. Zdaje się, że ten moment znajduje się gdzieś na początku. Przez cały czas bohaterowie gonią za czymś, co zaraz tracą, ciągle uciekają przed kimś, kto ich goni i w końcu ich łapie (to nieuniknione), oni jakimś cudem mu się wymykają (to też), by dalej przed nim uciekać i dalej szukać czegoś, co odbierze im ktoś inny. Później łapie ich kto inny, oni znowu mu uciekają, gonią za czymś innym i tak dalej, i tak dalej. Tak w skrócie przedstawia się cała akcja. Suma summarum żadna z czynności, jakie wykonują przez większość treści nie ma znaczenia, bo i tak rozwiązanie następuje w oczekiwanym momencie, bez wpływu na to, co stało się wcześniej. Nawet zwrot akcji (a jakże!) na samym już końcu nie zdumiewa, przynajmniej mnie - tak naprawdę wówczas już mnie przestało to interesować.

Patrząc pod tym kątem pochwalić mogę jedynie za - znowu! - kilka pomysłów. Bardzo przypadł mi do gustu między innymi motyw z zapętleniem przestrzeni i zatrzymaniem czasu, jak również demon, który się wówczas pojawił. Niestety nie wiadomo skąd i po co się tam wziął, nie miał też wpływu na dalszy przebieg wydarzeń. Po prostu był, takie wypełnienie treści, parę słów więcej, jedna dodatkowa przygoda. Podobnie było z przeniesieniem hipermarketu do równoległego świata - fajna opcja, tyle tylko, że nieistotna. A zawsze parę stron do przodu.

Pochwaliłem na początku postacie. Niestety trochę nad wyraz. Pomysł na postacie - po raz kolejny znakomity w moim mniemaniu. Wykonanie nieco gorsze. Wpasowanie znakomitej, charyzmatycznej dwójki - Jakuba i Semena - w ramy schematu dwóch poszukiwaczy przygód to wielki błąd. Prawdopodobnie niezamierzenie, ale schemat ten obecny jest cały czas. Jakub to ten mądrzejszy, który wszystko wie, ma super moce i generalnie od niego wszystko zależy. Semen stara się pomagać, ale jak to ten głupszy - czasem coś popsuje, czasem pomoże, ale większość czasu nic nie robi, służy tylko do tego, aby na jego tle Jakub wydawał się jeszcze mądrzejszy. Radek Orangut z ostatniego opowiadania? Typowy nastolatek w wieku gimnazjalno-licealnym, trochę swojego rozumu już ma, ale kierują nim instynkty, leci na laski i... właściwie przez całą książkę leci na laski. Nic więcej. Postać absolutnie bez polotu, jego myślenie przez cały czas wygląda tak: "kiepska sytuacja, w co ja się wplątałem, bez sensu, spadam stąd... Ale chwila! Zaraz! Mam okazję na pogańskie obrzędy seksualne! Zostaję!". Ciamajda do kwadratu, która w kluczowym momencie jednak robi coś mądrego (w miarę). Straszne nudy. Jedynymi faktycznie barwnymi i interesującymi postaciami są Niemirycz i jego banda z "Cyrografu" i szaman Yodde z "Homo bimbrownikus".

I jeszcze a propos eksploatacji tego samego pomysłu po tysiąckroć - na obu okładkach widnieje duży napis: "Polska odpowiedź na Conana Barbarzyńcę". Z początku śmieszy, ale im dłużej przebywałem w towarzystwie Jakuba i Semena, tym mniej mnie ten napis bawił. Ile można wycisnąć z stereotypu Polaka (Rosjanina, kozaka, kogokolwiek ze wschodu) pijaka? Pomysł, aby uczynić starego rolnika pijaka głównym bohaterem jest naprawdę dobry, ale powtarzanie co drugą stronę ile to on nie pije i jak bardzo potrzebuje wysokiego stężenia alkoholu we krwi, żeby normalnie funkcjonować, jest po prostu słabe. To tak, jakby zabłysnąć dobrym żartem w nowym towarzystwie i, widząc uznanie, powtarzać go w nieskończoność, aż do znudzenia. Mi się znudziło już po jednej książce, a ich jest aż sześć - póki co!

Język, z którego korzysta autor, w moim odczuciu jest poprawny. Tylko i aż poprawny. Widać spory zasób słownictwa i stylizację na staropolski tam, gdzie trzeba, wszystko jest na miejscu. Brakuje mu jednak trochę fantazji, tej finezji, która sprawia, że z prostych słów powstaje piękne zdanie. Poza tym zarówno wypowiedzi bohaterów, jak i metody narracji często się powtarzają, co strasznie razi.

"Homo bimbrownikus", mimo całej swej oryginalności i pomysłowości, trąci nieco banałem. Bywają takie chwile, kiedy zdaje się, że autor się nie postarał. W pewnych sytuacjach czytelnik odnosi wrażenie, że Pilipiukowi jednak zabrakło wreszcie pomysłów, więc bohaterowie zrobią to w ten sposób, bo "Jakub ma moc, która na to pozwala", albo coś tego typu. Na szczęście zdarza się to na tyle rzadko, że właściwie mógłbym to pominąć. Ale taki już ze mnie czepialski typ.

Reasumując - pomysł świetny, wykonanie przeciętne. Krótkie opowiadania znacznie lepsze od najdłuższego i tytułowego. Całość niespecjalnie mnie przekonała. Po lekturze pierwszego tomu cyklu "Oko Jelenia" (który mimo tego, że był niemal równie banalny i sztucznie przeciągany jak "Homo bimbrownikus", to wciągnął mnie dużo bardziej) i po wielu opiniach polecających spodziewałem się więcej.

Nie mogę powiedzieć, że się zawiodłem, bo książka nie jest zła, ale nie jest też dobra. Myślę, że, z całym szacunkiem do Andrzeja Pilipiuka, nie można pisać samych dobrych książek, pisząc ich takie ilości. Być może jakość pióra autora jest odwrotnie proporcjonalna do ilości tekstów, jakie spod niego wychodzą. Może też być tak, że mimo całego mojego pozytywnego nastawienia do tej próby, Pilipiuk po prostu nie przypadł mi do gustu. Najprawdopodobniej jednak "Homo bimbrownikus" jest po prostu lekturą przeciętną.

Jeśli przeczytaliście książkę i chcecie się podzielić wrażeniami lub macie parę pytań odnośnie jej albo po prostu chcecie pogadać, to zapraszamy na forum. Znajdziecie tam liczne komentarze, a także opinie fanów. Kliknij aby przejść do tego tematu na forum.


Autor recenzji: soofka
Brak komentarzy.
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
depilacja bikini | Telewizja | viagra | viagra | złoto | projekty domów | gry w przeglądarce | ogrodzenia | ogrodzenia | ogłoszenia towarzyskie | Torby papierowe | gry planszowe
| life sized statue | bronze eagle statue | alufelgi szczecin | ogrodzenia | domeny internetowe | Przydomowe oczyszczalnie | dŸwigi | alufelgi szczecin | windykacja należności | stairlifts | koszulki | Nauka Jazdy Warszawa | kalendarze | sylwester góry stołowe | depilacja poznań | depilacja laserowa poznań | opakowania styropianowe | inwestycje gaz | studio nagrań warszawa |
statystyka